1. 1
  2. 2
  3. 3
  4. 4
  5. 5

20 czerwca 2016

Na granicę z Iranem podjeżdżamy z ekscytacją i lekko ściśniętym żołądkiem. Pomimo, że granicę Europy i Azji przekroczyliśmy oficjalnie w Stambule, w naszych głowach przekroczymy ją właśnie teraz. Bo Turcja, może poza dalekim wschodem, jednak bardzo bliska Europie jest. A Iran, Iran to już musi inny świat. Ścisk w żołądku wzmagają kwestie formalne. Na ile Irańczycy będą formalistami, dokładnie kontrolującymi poprawność wszystkich dokumentów...

17 czerwca 2016

W niedalekiej odległości od Erzurum są baseny z gorącą wodą. Jedziemy się wykąpać! Basen, jak basen, nic specjalnego. Sama natomiast procedura kąpielowa naszych współkąpaczy wbiła nam się w pamięć silnie. Basen męski znajduje się w innym budynku niż ten damski, rozdzielamy się więc. W basenie dla kobiet twierdzą, że trzyletniego chłopca mogę ze sobą zabrać. Pójdziemy na zmianę, najpierw ja z Ignasiem, później Michał. W ten sposób Ignaś zażyje...

14 czerwca 2016

Wszystko zaczęło się na campingu w małej nadmorskiej miejscowości Akcakoca. Jesteśmy drugi dzień w Turcji, staramy się ją wyczuć pod kątem idealnych miejscówek do spania na dziko. Na campingu idealnie przystrzyżona trawka, Ignaś gra w piłkę z Niemcem, który jest właśnie w drodze do Mongolii. Nasze wieczory i poranki zaczynają już przybierać pewien schemat. Mama idzie do gotowania kaszy na śniadanie, tata do składania łóżek, Ignaś do zabawy,...

7 czerwca 2016

Tuż przed granicą z Gruzją odbijamy na południe, w stronę Iranu. Zatrzymujemy się na granicy z Armenią pod bramą ruin średniowiecznego miasta Ani. Krajobraz zmienił się nie do poznania. Zgubiła się gdzieś po drodze bujna nadmorska roślinność, tylko zieleń pozostała. Góry zastąpił płaskowyż z pojedynczymi wyrastającymi szczytami. Jest zimno i ponuro. Słońce co chwile przykrywają czarne burzowe chmury, które wylewają wiadro wody, po czym odchodzą,...

2 czerwca 2016

Nie tylko plażujemy w Turcji, nie tylko! Blisko czarmorskiego wybrzeża są dwa miasta z pięknie odnowioną osmańską architekturą – Safranbolu i Amasya. Jedziemy więc poczuć atmosferę tureckich miasteczek i przetestować „zwiedzanie” z dwójką dzieci w załodze. Co nam z tego wychodzi? Z całego dnia na nie przeznaczonego udaje nam się wykroić 2-3 godziny na spacer ulicami miasta. Reszte przeznaczamy na zabawe, posilki itd. I pewnie ze można...